Flota

Szansa sedana

  • Flota 2012-01-31, Autor: flota.com.pl
  • Zobacz galerię

    Stare Elantry, szczególnie te produkowane na początku lat 90. ubiegłego wieku, nie były szczególnie ładne. Nawet poprzednia generacja tego pojazdu, która w Polsce nie była oferowana, mimo dużo większej poprawności stylistycznej nie wyróżniała się z tłumu podobnych kompaktowych sedanów. Najnowsza Elantra, która do sprzedaży trafiła w 2010 r. (polski debiut nastąpił w roku bieżącym), to zupełnie inna historia. Auto dobrze wpisuje się w to, co ostatnio prezentuje nam koreańska marka, której pojazdy w żadnym wypadku nie mogą już zostać określone jako brzydkie. Elantra wygląda świetnie – na ulicy oglądają się za nią przechodnie. Szok, bo to przecież koreański sedan, a nie odlotowa fura ze stadem koni pod maską. Jakby tego było mało, auto w Europie oferowane jest tylko tu i ówdzie, a tak naprawdę projektowane było na inne rynki, m.in. amerykański. A mimo to Hyundai popisał się designem, który z jednej strony nawiązuje do i30, a z drugiej do większej i40, zresztą równie udanej nowości.

    Komu w drogę, temu Elantra
    Pierwszy raz wsiadłem do Elantry po kilkugodzinnej podróży innym, bardzo ładnym włoskim pojazdem i doznałem szoku, bo okazało się, że fotel może być wygodny, a kierownicę (w testowanej wersji wyposażoną w regulację w dwóch płaszczyznach) da się ustawić tak, żeby po 10 km nie zaczęły boleć ręce. Jasne, że Fiat 500 nie jest żadnym punktem odniesienia dla tego Hyundaia, ale przecież Włosi uchodzą za mistrzów w projektowaniu małych samochodów – a jednak wygodniej jest w autach koreańskich (i to nie tylko w Elantrze). Jakie to ma znaczenie, nie trzeba nikomu tłumaczyć, szczególnie gdy ma się odbyć trasę po naszych wspaniałych drogach. A w takiej sytuacji Elantra świetnie się sprawdza. Tym bardziej, że nie brakuje w niej miejsca i to wcale nie w porównaniu z Fiatem. Co ciekawe jednak, nie tylko z przodu, ale i z tyłu jest sporo przestrzeni, dość napisać, że przy swoich 185 cm wzrostu przy ustawionym pod siebie przednim fotelu bez trudu mieściłem się na tylnej kanapie. I nawet jeśli trzy osoby niekoniecznie będą z tyłu wygodnie podróżowały, to już z dwoma można udać się nawet na wakacje.
    Osobną kwestą jest wygląd wnętrza i chociaż należę do tych, którym się on spodobało, to liczba negatywnych opinii jednak przeważała. Raz po raz dało się słyszeć od pasażerów, że producent przesadził nieco z deską rozdzielczą i nie wygląda ona nowocześnie, tylko tanio. I nie chodzi tu nawet o materiały wykończeniowe, które wcale nie są takie złe (np. gdy porówna się je z tymi, których używa się w Corolli), a właśnie o nieco zbyt kosmiczny wygląd, przywodzący na myśl urządzenie audio sprzed dobrych kilku lat. Zdecydowanie démodé jest także to, że oparcie fotela reguluje się skokowo, a bagażnik i wlew paliwa otwiera się przy pomocy dźwigni na dole fotela kierowcy, jakby to wciąż były lata 90., a my podróżowalibyśmy japońskim autem z tego okresu. Sam bagażnik zresztą da się otworzyć tylko wajchą lub pilotem, bo na klapie nie umieszczono żadnego zamka, ani elektrycznego, ani nawet staromodnego na kluczyk. Na szczęście to, co ukazuje się naszym oczom po otwarciu klapy rekompensuje niedoskonałe szczegóły – 485 litrów to sporo, chociaż niektóre auta konkurencji mają trochę więcej.
    Wróćmy na chwilę do samego wnętrza, bo zapomnieliśmy napisać o obsłudze auta, z którą nie ma większych problemów. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jedynie do faktu, że samochód uparcie włączał mi klimatyzację, mimo że ją wyłączyłem; wystarczyło w zasadzie zmienić jakiekolwiek ustawienie, aby zapalała się kontrolka przy śnieżynce.

    Koła w ruch
    Jak jeździ nowa Elantra? Bardzo przyzwoicie. Zacznijmy od tego, co w takim aucie jest najważniejsze, a więc od resorowania. Kompaktowy Hyundai nieźle radzi sobie z polskimi drogami i dopiero przy dużych dziurach zaczyna nieprzyjemnie dobijać, ale z większości sytuacji wychodzi obronną ręką. Jak zwykle w takich sytuacjach gorzej jest z szybką jazdą, bo auto przyciśnięte do muru odwdzięcza się dość szybko niepożądaną podsterownością, ale kto kupuje takie auta do szaleństw? Nieźle radzi sobie także sam napęd – benzynowy wolnossący silnik 1.6 ma dość płaski przebieg momentu obrotowego i ciągnie niemalże od samego dołu, ale nie spodziewajmy się po nim fajerwerków. Jeżeli przyjdzie nam szybko wyprzedzić, lepiej zredukować bieg, tak aby wskazówka obrotomierza zatrzymała się powyżej cyfry 3. W praktyce oznacza to redukcję z szóstki na czwórkę podczas wyprzedzania ciężarówek jadących z prędkością około 90 km/h. Wymaga to rzecz jasna przyzwyczajenia; co gorsza, po redukcji silnik zaczyna pracować dość głośno. Nie narzekajmy jednak za bardzo, bo poza tym koreański napęd nie ma się szczególnie czego wstydzić. Szkoda tylko, że jest to jedyny dostępny silnik, przecież w takim i30 można wybierać wśród benzyniaków i diesli. Hyundai chyba mocno nastawił się na rynek amerykański, gdzie motory wysokoprężne nigdy nie były szczególnie popularne. Elantra ma sześciobiegową przekładnię, która pracuje bardzo podobnie jak w bliźniaczych konstrukcjach i30 i w Kii Cee’d, czyli ani dobrze, ani źle. Ostatnie przełożenie to typowy nadbieg, który sprawia, że podczas pozamiejskiej jazdy oszczędzamy paliwo. Bez specjalnego oszczędzania da się zejść do 6 litrów na 100 km, oczywiście gdy podróżujemy sami i bez bagażu. Średnie spalanie nie powinno zaś przekroczyć ok. 7 litrów na 100 km i to wszystko ze sporej pojemności, a do tego bez systemu Start&Stop. Jeżeli jednak chcielibyśmy zatrudnić Elantrę w roli taksówki (a nieźle by się do tego nadawała), warto pomyśleć o instalacji gazowej, tyle że producent jej nie oferuje.

    Niezła cena
    Zawsze, gdy testujemy jakieś auto, naturalnie oglądamy się za takimi samymi modelami na ulicach. Często w przypadku aut z mniej popularnymi nadwoziami, np. właśnie z kompaktami z nadwoziem sedan, nie ma zbyt wielu egzemplarzy na ulicach. Srebrnych (ciekawe, czy tylko takie są w polskich magazynach) Elantr na ulicach Warszawy nie brakuje. Potwierdza to zresztą rodzime przedstawicielstwo firmy – ten model cieszy się sporą popularnością, której chyba nikt się nie spodziewał. Nie jest to jednak specjalnie dziwne, kiedy weźmie się pod uwagę cenę auta – w podstawowej wersji Elantra kosztuje 59,9 tys. zł (plus 1,7 tys. zł za lakier metalizowany, co nawiasem mówiąc, jest dość sporą sumą) i chociaż da się znaleźć tańsze sedany, to cena i tak nie jest szczególnie wygórowana (i30 hatchback z tym samym silnikiem jest tańsze o 2 tys. zł). Jak to jednak zwykle bywa z autami koreańskimi, liczba opcji jest dość mocno ograniczona i jeśli chcemy np. mieć w naszym aucie płaszczyznową regulację kierownicy (a trudno sobie wyobrazić współczesne auto bez niej), musimy dopłacić do średniej wersji Comfort, która kosztuje już 66,9 tys. zł. Otrzymamy w niej także elektrycznie sterowane tylne szyby, dwustrefową automatyczną klimatyzację i aluminiowe felgi.

    SILNIK benzynowy
    Pojemność [cm3] 1591
    Moc maksymalna 132 KM
    Maksymalny moment obrotowy 158 Nm
    SKRZYNIA BIEGÓW manualna
    Liczba przełożeń 6
    Typ napędu przedni
    WYMIARY dł./szer. z lusterkami/wys. [mm] 4530/1775/1445
    Rozstaw osi [mm] 2700
    Masa własna pojazdu [kg] 1161
    Pojemność bagażnika bez składania siedzeń [l] 485
    Pojemność bagażnika ze złożonymi siedzeniami do dachu [l] b.d.
    Przyspieszenie 0-100 km/h [s] 10,7
    Prędkość maksymalna [km/h] 200
    Emisja CO2 [g/km] 148
    Zużycie paliwa w mieście/poza miastem/średnie (wg producenta) 8,5/5,2/6,4
    Zużycie paliwa w  mieście/poza miastem/średnie (wg testu) 8,8/5,5/6,8
    Cena wersji podstawowej 59 900 zł
    Cena testowanej wersji Comfort 66 900 zł

    Źródło:

  • Materiały dostarczone przez:
    flota.com.pl